Moda na lumpeksy

19 lutego 2015

Płaszcz DKNY za osiem złotych, torebka Prada za dychę, okulary Gucci po siedem. Lumpeksy to raj dla maniaków metek i jakości w cenach niebotycznie śmiesznych. Dlaczego kupujemy w ciucholandach? Jak jest to postrzegane społecznie? Zapytałam osób, które znają się na tym doskonale i posiadają zmysł łowcy, który pozwala im znajdować prawdziwe perełki.

Pierwszym z ekspertów w dziedzinie ciucholandów jest Asia znana jako LUMPEXOHOLICZKA – blogerka, miłośniczka ubrań z odzysku, niosących ze sobą ciekawą historię.

Robię zakupy w second handach od bardzo dawna. Zaczęło się to w moim rodzinnym mieście – Włocławku, lumpeksy jeszcze kilka lat temu były jedyną alternatywą dla tamtejszego targu, na którym ciężko było znaleźć coś stylowego. I tak szukając czegoś w lepszym guście i lepszej jakości, trafiłam do pierwszego lumpeksu. To właśnie jakość i unikatowość ubrań dostępnych w ciucholandach jest ich największą zaletą.

Swój lumpeksowy „zakup życia”, zrobiłam kilka tygodni temu. W jednym z second handów na warszawskiej Pradze znalazłam piękny szary płaszcz DKNY za… 8zł. A dzięki temu, że zaniosłam go do zaprzyjaźnionej krawcowej, która dopasowała prochowiec do mojej sylwetki, wiem, że jest jedyny w swoim rodzaju.

Zapytana o to jak w branży postrzegane jest ubieranie się w odzież z drugiej ręki odpowiada: W „światku modowym” kupowanie w lumpeksach jest czymś zupełnie normalnym. 

W lumpeksach kupują blogerki, piosenkarki, aktorki, stylistki. Czasy, kiedy było to coś wstydliwego dawno minęły. Młode pokolenie nie ma już kompleksów, ma sporo dystansu do siebie i chce jednocześnie dokonywać świadomych wyborów, również tych zakupowych. Jest nawet pewien krąg osób, dla których znalezienie świetnej, markowej rzeczy w sh, uchodzi za pewnego rodzaju lans – oczywiście pozytywny, który ma być inspiracją dla innych.

O opinię postanowiłam zapytać również osobę, która posiada wieloletnie doświadczenie w kreowaniu wizerunku. Sandra Panuś – miłośniczka życia, mody i lumpeksów. Doradca wizerunkowy, prelegent na spotkaniach grupowych dotyczących dress code’u, stylistka na sesjach zdjęciowych.

Zdobycze z second handów cieszą mnie najbardziej, każde wyjście na ciuszki to tak naprawdę wielkie, ekscytujące polowanie – nigdy nie wiem co się trafi. Lubię ubrania, przedmioty z drugiej ręki, które mają swoją historię. W second handach można znaleźć ubrania w naprawdę dobrej jakości – wyjątkowe za niewielkie pieniądze. W stylizacjach na sesjach zdjęciowych bardzo często wykorzystuje ubrania ze swojej szafy lub z lumpeksów właśnie. W kręgu innych stylistów jest to sprawa indywidualna. Są styliści, którzy uznają tylko nowe ubrania z najnowszych kolekcji, a są też tacy, które największą perełkę z lumpeksu połączą z najnowszą kreacją z wybiegu. Wszystko da się dopasować – nie ma rzeczy niemożliwych.

Czy rzeczywiście więc panuje moda na lumpeksy? Myślę, że ponadczasowość ubrań, oryginalność, a przede wszystkim ceny działają na ich korzyść. W dobie personalizacyjnego szału doskonale widać, że ludzie mają potrzebę wybierania odzieży niezwykłej, nieszablonowej, zupełnie innej niż ta, którą widzimy na co dzień w witrynach sklepów.

A Wy, lubicie szperać w lumpeksach?
Lumpexoholiczka_blogerkaSandra_Panus_stylistka

Lumpexoholiczka blogerka
Sandra Panus stylistka
blog_cover

blog cover